5. Pułk Piechoty Legionów Zuchowatych w walkach na Ziemi Sandomierskiej w maju-czerwcu 1915r.
Z Ożarowem i 5. Pułkiem związana pozostała także pewna ciekawostka. Otóż właśnie tutaj nadano mu przydomek „Zuchowatych”, który na trwale wrósł w historię oddziału . Major Berbecki wspominał: „Zasłużyliśmy na uznanie Piłsudskiego. Po jednym z bojów powiedział :- Wiecie chłopcy, już przestałem odróżniać pierwszy pułk od piątego i zacząłem kochać was jednakowo. Macie teraz nazwę: piąty pułk Zuchowatych Berbeckiego”.
Dzieje 5. Pułku Piechoty I Brygady Legionów J. Piłsudskiego ściśle są związane z historią walk o niepodległość na Ziemi Sandomierskiej w czasie I wojny światowej. Także Ożarów pozostanie na zawsze w dziejach tego pułku jako miejsce, które wiąże się z ciekawym, choć trochę już zapomnianym wydarzeniem.
Historia bojowa pułku rozpoczęła się w czasie walk na Kielecczyźnie w sierpniu i we wrześniu 1914 r. Utworzony w Kielcach 1. Pułk Piechoty Legionów składał się z pięciu batalionów piechoty , batalionu rekruckiego, szwadronu kawalerii oraz oddziałów pomocniczych. W czasie marszu na Warszawę w październiku 1914 r. 1. Pułk, którego główną siłę stanowiło sześć batalionów piechoty stacjonował w Jakubowicach, Pisarach, Prusach i Janowicach. Po walkach stoczonych na Podhalu 1. Pułk skoncentrowany został w Nowym Sączu, gdzie 18 grudnia rozkazem Komendanta J. Piłsudskiego został podzielony. Z dotychczasowych batalionów I i III utworzony został „nowy” 1.Pułk Piechoty, natomiast bataliony II i IV utworzyły 2.Pułk Piechoty. Bataliony V i VI pozostały chwilowo samodzielne.
W tym miejscu należy wyjaśnić, że przyjęta nazwa 2. Pułk Piechoty obowiązywała tylko wewnątrz I Brygady Legionów J. Piłsudskiego. Oficjalnie, np. w stosunku do dowództwa austro – węgierskiego oddział posiadał kolejny numer 5. W pamiętnikach i wspomnieniach byłych jego żołnierzy, a także w różnych opracowaniach historii legionów używane są obydwie cyfry.
W maju 1915 r. 5. Pułk Piechoty znajdował się pod dowództwem kapitana Leona Berbeckiego ,byłego oficera armii rosyjskiej, który doświadczenie bojowe zdobywał w wojnie rosyjsko – japońskiej, a za męstwo awansowany został na stopień sztabskapitana. W skład pułku wchodziły: I batalion kpt. Stanisława Sława – Zwierzyńskiego, który swoją nominację oficerską na porucznika otrzymał 9 X 1914 r. w Jakubowicach i II Batalion kpt. Ludwika Piskora, urodzonego w miejscowości Bór Kunowski koło Ostrowca Świetokrzyskiego, również mianowanego na porucznika w Jakubowicach. 5. Pułk wraz z całą I Brygadą rozpoczął pościg za wycofującą się armią rosyjską. 16 maja kpt. Berbecki wezwany został na odprawę w dowództwie Brygady, gdzie otrzymał rozkaz marszu w kierunku przez Konary – Włostów do Lipnika. Z uwagi na to, że na drodze legionistów stanęły przygotowane przez Rosjan umocnienia, rozkaz stał się chwilowo niewykonalny. 5.Pułk , jako pierwszy z całej I Brygady , rozpoczął swój udział w walkach nazwanych później bitwą pod Konarami. W ciągu kolejnych dni na jego szlaku bojowym znalazły las Płaczkowicki, Beradz, Przepiórów, Kamieniec i Swojków. W sposób szczególny w historii 5. Pułku zapisały się boje o ostatnią z wymienionych miejscowości. Wyrazem tego, był wiersz napisany w ogniu trwającej jeszcze walki, przez poetę - żołnierza, dowódcę III plutonu 3 kompanii II Batalionu, ppor. Stanisława Długosza.
Zachód słońca. Słychać strzał po strzale,
Atakować masz Swojków – dwór,
Marsz pod górę – tyralierski sznur-
A przed nami we dworze Moskale.
Ktoś się zwalił na ziemię. To trudno,
Na roztkliwiań godzinę nie czas.
W zbożu młodym jeden bagnet zgasł.
Kto chce litość rozwodzić obłudną !
„Hurra – Naprzód !” jeszcze kroków dwieście-
Niech się w piersiach nie zagubi oddech,
Za zerwaną słomę z polskich strzech,
Za dom każdy zapalony w mieście....
5. Pułk miał honor jako pierwszy wziąć udział w walkach pod Konarami, jak również je zakończyć. W dniach 23 - 25 maja legioniści poszli po raz ostatni do frontalnych ataków na Przepiórów - Kamieniec. Żołnierz -kronikarz pułku, późniejszy generał, Gustaw Łowczowski wspominał ten atak: „ Natarcie ruszyło o godzinie 13 w pełnym słońcu, więc przy doskonałej widoczności. Odległość od stanowisk rosyjskich wynosiła ponad 1000 metrów. Teren był w dolinie płaski, odkryty, doskonale widoczny z nieprzyjacielskich okopów. Ogień rosyjski w miarę posuwania się tyralier rósł na sile i na skuteczności. Nigdzie nie zatrzymał jednak ruchu linii tyralierskich. Pozostawali w tyle tylko ranni i zabici. Ilość ich rosła w miarę zmniejszania się odległości. Straty były duże.” Legioniści dotarli na kilkadziesiąt metrów pod rosyjską umocnioną redutę w Przepiórowie. Na szczęście, jak wspomina G. Łowczowski, pozycje rosyjskie nie zostały najlepiej wybrane. Tuż przed okopami nieprzyjaciela było martwe pole ostrzału, gdzie nie sięgały kule strzelców. Ocaliło to wielu legionistów, którzy zalegli w morderczym ogniu karabinów. Nie dotrzymawszy wsparcia ze strony sąsiednich oddziałów austro – węgierskich, zmuszeni byli przerwać atak. W nocy przyszedł rozkaz do wycofania się na pozycje wyjściowe. Od tej pory przez cały miesiąc prowadzono tylko walki pozycyjne.
23 czerwca I Brygada ruszyła za nieprzyjacielem wycofującym się w kierunku Wisły , by już dnia następnego zająć pozycje pod Ożarowem. Natrafiono na doskonale przygotowane umocnienia drewniano – ziemne. Ciągnęły się one po wschodnich obrzeżach miasta i stanowiły cześć linii obronnej zbudowanej od Wisły poprzez Janików, Ożarów, Karsy , Gliniany i dalej w kierunku Bałtowa. Jak wynika z opisów i wspomnień umocnienia pod Ożarowem miały kilka linii okopów o głębokości około dwóch metrów, liczne schrony i były „nadzwyczaj silnie zbudowane i umocnione, widocznie od dawna już przygotowane do obrony”. Były ponadto bardzo dobrze zamaskowane i chronione na przedpolu ośmioma, a w niektórych miejscach trzynastoma rzędami drutów kolczastych. Dodatkowo, na niektórych odcinkach chroniły je ścięte pnie drzew. W ocenie oficerów legionowych i austriackich pozycje pod Ożarowem stanowiły wzorowy przykład klasycznej polowej fortyfikacji rosyjskiej tego okresu . Na odcinku I Brygady umocnień tych broniła rosyjska 3.Dywizja Grenadierów gen. Mikołaja Kisielewskiego, który za prowadzone z dużymi sukcesami wcześniejsze walki zaczepno – obronne w rejonie Opatowa (bitwa pod Opatowem 16 – 25 maja 1915 r.), odznaczony został Orderem Św. Jerzego 4 klasy. Dywizja składała się z czterech pułków wyborowej piechoty. We wcześniejszych walkach pod Opatowem z powodzeniem radziła sobie doskonale z austro – węgierską 25 Dywizją Piechoty pod dowództwem arcyksięcia Piotra Ferdynanda, rozbijając m.in. wchodzący w jej skład elitarny wiedeński 4 Pułk Piechoty „Hoch und Deutschmeister”. Okopy znajdujące się bezpośrednio tuż za Ożarowem zajmował 11.Fanagoryjski Pułk Grenadierów, pod dowództwem Aleksieja Gryszynskijego. 18 lipca 1915 r. on również otrzymał Order Św. Jerzego 4 klasy m. in. za walki pod Opatowem i Ożarowem. W tym miejscu można dodać, że jak wynika z moich wstępnych ustaleń, to właśnie temu dowódcy prawdopodobnie przypisać można realizację rozkazu spalenia zabudowy Ożarowa i wysiedlenia jego ludności za Wisłę.
W pierwszej fazie walk pod Ożarowem 5.Pułk Piechoty pozostawał w rezerwie, rozlokowany przy drodze Drygulec – Ożarów, w okolicy lasku i skrzyżowania z drogą do Jasic. W rejonie Glinian , z niewielkim powodzeniem nacierała na pozycje rosyjskie, cześć austro - węgierskiej 4 Dywizji Piechoty gen. mjr Edwarda Jemricha w składzie: dwóch batalionów 99 Pułku Piechoty płk O. Herzmanskyego, 8 Pułku Piechoty płk Aleksandra Boruszczaka, IV batalionu 3 Pułku Piechoty pod dowództwem mjr Seidla i oddziałów płk Höfnera. W boju pod Glinianami odznaczył się szczególnie 8 Pułk Piechoty , który zajął pierwszą linię okopów rosyjskich, by później zostać odrzuconym na pozycje wyjściowe na skutek braku powodzenia swoich sąsiadów. Straty austriackie miały wynieść około 1000 żołnierzy.
26 czerwca, na skutek stwierdzonej w czasie patrolu, przez mjr L. Berbeckiego ( na ten stopień został mianowany 3 czerwca 1915 r. za walki pod Konarami) luki między pozycjami austriackimi i pozostałą częścią I Brygady, 5.Pułk Piechoty wszedł do walki. I Batalion 5.Pułku obsadził pozycję od folwarku Stróża do lasku pod Kamieniołomami (obecnie mniej więcej w połowie drogi z Ożarowa do Glinian). II Batalion pozostał w rezerwie w Julianowie. Sąsiadami pułku byli: na lewym skrzydle w stronę Glinian i Potoku 4 Dywizja Piechoty austro – węgierskiej, na prawym w stronę Ożarowa 7(3) Pułk Piechoty Legionów. Wspominany już kiedyś na łamach „Ożarowa” Tadeusz Pannenko pisał: „Drugi batalion w rezerwie – pierwszy już od dwu dni budował nowe pozycye wśród zwykłej strzelaniny... O pochodzie naprzód nie było mowy, pozycye pod Karsami zagradzały potężnymi redutami drogę – wziąć je szturmem wydawało się niepodobieństwem. Zdala widać było na wysokich pagórkach silne zręby okopów, szalowania, potężne blindaże, całe szeregi drutu kolczastego, a przed samemi redutami ułożyły się wiankiem zasieki z grubych pni splątanych ze sobą zaostrzonymi konarami, powiązanych drutem kolczastym. By rozwalić te przeszkody trzeba ciężkiej artyleryi, której dotychczas nie było na naszym odcinku.”
Zgodnie z meldunkami, które nadeszły do dowództwa I Brygady 28 czerwca odcinek zajmowany przez 5.Pułk liczył łącznie „1400 kroków, rowów wykopanych 1150 kroków (luka w środku),400 kroków rowu o pełnym profilu, wszędzie daszki szrapnelowe.” Nie było przeszkód z drutu kolczastego. W odległości 120 kroków przed pozycją główną znajdowały się okopy dla placówek alarmowych. Po południu tego dnia „spędziły” one wysuniętych zbyt blisko ku pozycjom polskim strzelców rosyjskich, którzy ranili dokonującego inspekcji pozycji dowódcę pułku majora Berbeckiego oraz ppor. Stanisława Łapińskiego „Nilskiego”. L. Berbecki wspominał : „Ja również krwią przelaną z szóstej rany przyłączyłem się do przelanej przez nich [tj. rannych i zabitych m. in. pod Konarami – przyp. M. L.]– ranny pod Ożarowem w kostkę prawej nogi’’ . Dowódca pozostał w linii i dowodził dalej. Nie mogąc jednak włożyć buta, założył na obandażowaną nogę gumowy kalosz. W walkach tych odniosło rany jeszcze kilku żołnierzy 5. Pułku. 27 czerwca poległ szeregowiec 4 kompanii I Batalionu Karol Korzeń , urodzony w 1895 r. w Wadowicach. Pochowany został na cmentarzu wojennym w Glinianach, a następnie przeniesiony do Bidzin. Obecnie spoczywa na cmentarzu legionowym w Górach Pęchowskich.
Z Ożarowem i 5. Pułkiem związana pozostała także pewna ciekawostka. Otóż właśnie tutaj nadano mu przydomek „Zuchowatych”, który na trwale wrósł w historię oddziału . Major Berbecki wspominał: „Zasłużyliśmy na uznanie Piłsudskiego. Po jednym z bojów powiedział :- Wiecie chłopcy, już przestałem odróżniać pierwszy pułk od piątego i zacząłem kochać was jednakowo. Macie teraz nazwę: piąty pułk Zuchowatych Berbeckiego”. Dla wyjaśnienia - zgodnie ze Słownikiem języka polskiego T. 3, pod red. M. Szymczaka, „zuchowaty” to: osobnik „dziarski, dzielny, śmiały, chwacki” – jednym słowem bohater . Sprawę bliżej wyjaśniają wydane w Londynie w 1968 roku wspomnienia G. Łowczowskiego : „5 p.p. Leg został wprowadzony w linię na płdn. – wschód od miasteczka Ożarów. Walka ta zapisała się na zawsze w historii pułku. Tu otrzymał on swą nazwę „Zuchowatych”. II batalion zajmował pod miastem stanowiska bliżej rosyjskich drutów kolczastych niż Rosjanie sami. Jak pod Przepiórowem, i tu pozycja rosyjska źle była wybrana na grzbiecie. Dawała daleki wgląd w przedpole, ale tuż przed drutami miała martwe pole. Wystarczyło zesunąć się z okopiku w tył, odczołgać się parę kroków i można było spokojnie chodzić. Karabin maszynowy stojący wprost 6 kompanii, siekł po okopach, ale nie dosięgał 20 kroków głębiej. Żołnierze stwierdziwszy, gdzie się martwe pole zaczyna i gdzie kończy, rozpoznawszy rzeczywiste możliwości nieprzyjacielskiego ognia, cały dzień kręcili się tuż za okopami. Komuś, kto , na to patrzył z daleka, nie wiedząc nic o martwym polu , to kręcenie wydawać się mogło większym dowodem odwagi niż było, a nawet lekkomyślnością. W ciągu jednego popołudnia, dowódca 6 kompanii otrzymał telefon z pułku od mjr Berbeckiego z zawiadomieniem, że Komendant widząc nasze zachowanie nazwał nas zuchowatymi chłopcami. Może się żołnierze 6 kompanii mylili, może to było inaczej, może inny był powód dania tej nazwy. Kronika pułkowa zanotowała ten fakt bez komentarzy. Notatka ujęta była w wiersz :
Bo pod Ożarowem już stanęło na tym
Że jest pułk nasz piąty pułkiem zuchowatym”
29 czerwca wieczorem dowództwo austriackie wydało rozkaz o przeprowadzeniu ataku w dniu następnym. Miało w nim wziąć udział 12 batalionów piechoty pod ogólnym dowództwem płk O. Herzmanskyego . Atak miał być poprzedzony półtoragodzinnym przygotowaniem artyleryjskim ze 100 dział. Odbyć się miał w rejonie miejscowości Potok. Jednak w przewidywaniu odwrotu Rosjan, wzmogły czujność patrole rozpoznawcze, m. in. z 5. Pułku. Jeden z nich okopał się tuż przed zasiekami nieprzyjaciela. Jeszcze około północy wszelkie próby podejścia bliżej spotykały się z ogniem Rosjan. Dopiero około pierwszej trzydzieści patrol 5. Pułku przedostał się za druty kolczaste i stwierdził, że okopy rosyjskie są puste. Natychmiast przesłano meldunek do dowództwa I Brygady. Szybko się okazało, że również i na innych odcinkach nieprzyjaciel się wycofał.
30 czerwca rano 5.Pułk podążył wraz z resztą polskich oddziałów za ustępującymi Rosjanami. Wziął następnie udział w opisywanych już na łamach „Ożarowa” walkach pod Tarłowem.
Marek Lis

