środa, 08 lutego, 2012
logo-gora-left
logo-gora-right

Pierwsze działa Wojska Polskiego - artyleria Legionów Polskich

artyleria_legionow_ikona
Po raz pierwszy Józef Piłsudski wspomniał o potrzebie organizacji polskiej artylerii podczas pobytu w 1912 roku we Lwowie. Pierwsze prace w tym kierunku zainicjował Artur Lilien Brzozdowiecki, członek lwowskiego „Strzelca”, który był równocześnie oficerem rezerwy stacjonującego we Lwowie austriackiego dywizjonu artylerii konnej. Na przełomie 1912 i 1913, roku z inicjatywy Piłsudskiego, został zorganizowany kurs dla potencjalnych artylerzystów obejmujący opis sprzętu i amunicji armaty polowej, działoczyny i teorię strzelania.
WSTĘP

Po raz pierwszy Józef Piłsudski wspomniał o potrzebie organizacji polskiej artylerii podczas pobytu w 1912 roku we Lwowie. Pierwsze prace w tym kierunku zainicjował Artur Lilien Brzozdowiecki, członek lwowskiego „Strzelca”, który był równocześnie oficerem rezerwy stacjonującego we Lwowie austriackiego dywizjonu artylerii konnej. Na przełomie 1912 i 1913, roku z inicjatywy Piłsudskiego, został zorganizowany kurs dla potencjalnych artylerzystów obejmujący opis sprzętu i amunicji armaty polowej 8 cm, działoczyny i teorię strzelania. Szczególną uwagę przykładano do funkcji celowniczego i amunicyjnego. Wykłady obejmowały 10–12 kursów po 2 godziny, a na zakończenie udało się zorganizować w austriackich koszarach 2 godziny zajęć praktycznych przy prawdziwych działach 8 cm wz. 1905. W kursie tym brało udział 36 słuchaczy.

Zdjęcie działonu w akcji przy armacie z lawetą zmodernizowaną według polskiego pomysłu
Zdjęcie działonu w akcji przy armacie z lawetą zmodernizowaną według polskiego pomysłu
NARODZINY POLSKIEJ ARTYLERII

Po wybuchu wojny w sierpniu 1914 roku polskie przygotowania do powołania własnej siły wojskowej zostały uwieńczone sukcesem prowadząc do powołania Legionów Polskich. Sprawami organizacji pierwszego bojowego oddziału artyleryjskiego zajął się Ottokar Brzoza-Brzezina (Czech ożeniony z Polką pochodzącą z patriotycznej rodziny – szybko naturalizowany dla polskiej sprawy i aktywny członek „Strzelca”). Kolebką legionowej artylerii był Borek Fałęcki, folwark położony o 10 kilometrów od Krakowa. Już 18 sierpnia 112 legionowych ochotników zajęło budynki folwarku, gdzie kompletowali wojskowy ekwipunek i ćwiczyli musztrę. Pierwszy pisemny raport z 27 sierpnia podaje stan 121 artylerzystów (pierwszy planowany etat jednostki wymieniał zapotrzebowanie na 120 żołnierzy).

1 września 1914 roku kadry artylerii przeniosły się do dawnych koszar austriackich w krakowskich Przegorzałach, mieszczących się niedaleko Kopca Kościuszki.

Oficjalnie 1 pułk artylerii Legionów Polskich został utworzony pod koniec września 1914 roku i do momentu rozwiązania w 1917 roku miał następującą organizację:
- komenda pułku;
- sztaby I i II dyonu armat oraz III dyonu haubic;
- baterie artylerii (zob. tabela).

UZBROJENIE


Pierwsze 20 dział dla nowej jednostki udało się zdobyć podstępem już pod koniec sierpnia 1914 roku. Podczas jednej z zakrapianych imprez „kolega z wojska” wyjawił por. Brzezinie, że będzie pobierał z krakowskiej Zbrojowni działa 7 cm Gebirgskanone M.75 dla nowo formowanej jednostki. Brzezina zrobił użytek z posiadanej gotówki na kolejne kieliszki wybornego trunku i przekonał Austriaka, że ten antyczny sprzęt ma wartość złomu oraz jest niebezpieczny dla obsługi, więc należy się czym prędzej zgłosić do Ministerstwa Wojny o przyznanie nowszych modeli dział. Oficer austriacki dał się przekonać i rzeczywiście odmówił pobrania „niebezpiecznych antyków”. Brzezina czym prędzej przekonał odpowiednie czynniki decyzyjne, że składowanie tak wartościowej broni w Zbrojowni krakowskiej jest z wojskowego punktu widzenia nieopłacalne, więc lepiej wydać ją nowo tworzonym oddziałom polskim, co pozwoli wystawić pięć dodatkowych czterodziałowych baterii.

Niestety wystąpił kolejny problem z pozyskaniem całego wyposażenia dodatkowego niezbędnego przy szkoleniu i polowej obsłudze tych dział (klucze nastawcze do szrapneli, celowniki itp.). Jak zwykle pomogła sprawdzona metoda „przez żołądek do serca” wzmacniana alkoholowymi procentami i przekonany w ten sposób magazynier Zbrojowni podpisał dyspozycję wydania legionistom stosownych pozycji.

4 września 1914 roku artylerzyści złożyli uroczystą przysięgę w brzmieniu austriackiego landsturmu. Trudna sytuacja militarna Austro-Węgier opierających się Rosji na terenach północnych Węgier, wymusiła wysłanie na front wszelkich dostępnych sił. Wymarsz legionowych oddziałów z krakowskich koszar na front nastąpił 1 października.

Najmniej przygotowane do walki baterie 4. i 5. utworzyły II dywizjon artylerii, przeznaczony jako wsparcie dla I Brygady Legionów walczącej na terenie Królestwa (ich bazą operacyjną stały się miejscowości Borzęcin i Wola Radłowska).

Baterie 1., 2. i 3. utworzyły I dywizjon który wspierał II Brygadę Legionów w walkach, które rozgorzały na Węgrzech. Każda bateria obejmowała dwa plutony po 2 działa w każdym. Cały dywizjon liczył więc 12 dział.

Pierwszy strzał działa z polską obsługą został oddany 26 października 1914 roku o godzinie 9.40 przez 2. baterię pod dowództwem Konrada Kosteckiego. Pozycje jej znajdowały się tego dnia przy drodze z Mołotkowa do Bani (na północ od Nadwórny). Działa te zapewniały wsparcie II Brygady Legionów, a dokładnie grupy Hallera (I. i IV. baon) nacierającej na cofające się wojska rosyjskie. Tego dnia oddziały polskie wyparły przeciwnika ze wsi i lasu Mielniki.

Podczas wymarszu I dywizjon pobrał ze Zbrojowni Kra¬kowskiej następujące zapasy amunicji:
- 6040 zapałów tarciowych wz. 1859,
- 938 granatów wz. 1875,
- 1574 szrapneli wz. 1875,
- 1500 kartaczy wz. 1875.

Zapas ten pomieszczono w 502 skrzyniach amunicyjnych. Ładunki miotające mieściły się w 5 beczkach prochu o masie 100 kg każda.

Na szczęście dla naszych artylerzystów nie wystąpiła potrzeba użycia w samoobronie kartaczy, które po prostu zatopiono w rzekach. Pozostałe 2512 pocisków zużyto podczas 102 dni walk, podczas 32 zadań bojowych. Daje to nam przeciętne zużycie amunicji w wysokości ok. 5 pocisków dziennie na baterię i ok. 50 pocisków na zadanie bojowe. W trakcie działań bojowych zużyto cały posiadany zapas amunicji i mocno rozkalibrowano lufy niektórych dział, co spowodowało podjęcie przez dowództwo austriackie decyzji o przyznaniu jednostce nowych dział, tym razem nowszego typu. Ani razu nasze oddziały nie zostały zmuszone do zaprzestania prowadzenia ognia ze względu na brak amunicji.

Dane techniczne armaty górskiej 7 cm wz. 1875
Oznaczenie oryginalne: 7 cm Gebirgskanone M.75
Kaliber: 66 mm
Masa: 199,6 kg
Masa lufy z zamkiem: ok. 89 kg (wartość uśredniona)
Masa zamka: 9 kg
Masa lawety: 109 kg
Długość lufy: 1000 mm
Część gwintowana: 605 mm
Długość linii celowniczej: 955 mm
Wysokość linii ognia: 644 mm
Kąt ostrzału w elewacji: od –10° do +24°
 
Rysunek 7 cm armaty gorskiej wz. 1875 w oryginalnej  postaci
7 cm armata górska wz. 1875 w oryginalnej postaci
 
Zamek pryzmatyczny armaty wz. 1875 wraz z korba
 Zamek pryzmatyczny armaty wz. 1875 wraz z korbą

Działo o niezwykle ciekawej konstrukcji lufy. Liczne prace badawcze prowadzone pod kierunkiem pułkownika Franciszka Uchatiusa w arsenale wiedeńskim doprowadziły do opracowania stopu nazwanego stal-brązem. Zmniejszono zawartość cyny w stosunku do miedzi, a podczas odlewania lufy zastosowano szybkie schładzanie wodą. Przewód rury przewiercano świdrem o nieco mniejszej średnicy niż kaliber działa. Po umieszczeniu lufy w matrycy zabezpieczającej przed pęcznieniem przeciągano przez jej środek hydrauliczną prasą stalowe pale o coraz większej średnicy, z których ostatni odpowiadał kalibrowi działa. W ten sposób działo było wzmacniane od zewnątrz, poprzez nacisk ścianek matrycy oraz od środka, poprzez działanie stalowych pali. Technologia ta pozwalała otrzymać wytrzymałość podobną do luf stalowych. Ponadto można było przetopić dotychczasowe odprzodowe działa spiżowe zalegające w arsenałach. Przeprowadzone w 1874 roku testy poligonowe nie wykazały podatności luf na uszkodzenie lub odkształcenie. Masa konkretnej lufy zależała od użytej formy oraz matrycy i była wybijana przez producenta na każdym egzemplarzu. Gwintowana lufa miała 18 bruzd o głębokości 1,25 mm i szerokości 8,5 mm, szerokość pól 3,0 mm, długość bruzdy 1980 mm, kąt skrętu bruzd 5°58’50”.

Działo było ładowane od strony zamka. Zastosowano pryzmatyczny zamek blokowy, który był uszczelniany za pomocą krążka z czerwonej miedzi umieszczanego w odpowiednim wyżłobieniu komory. Zamkiem operowało się w poziomie za pomocą odłączalnej korby działającej na mechanizm śrubowy. Szybkostrzelność maksymalna dochodziła do 6 strzałów na minutę.

Łoże działa ze ścianami wzorowanymi na niemieckiej konstrukcji armaty polowej 8 cm Krupp C/73, było kute i wykonane ze stali besemerowskiej. Mechanizm podniesienia śrubowy sterowany pokrętłem był umieszczony centralnie pod zamkową częścią lufy.
a)
Transport lufy na juku
 b)
Transport lawety z kołami na juku
 c) 
Transport skrzynki z amunicja na juku
Transport armaty wz. 1875 w jukach: a) lufa, b) laweta, c) skrzynka z amunicją

Jako muszka służył mosiężny bolec wkręcany w otwór wywiercony w bloku lufy, (na jej końcu, po prawej stronie) w pobliżu środka ciężkości. Za szczerbinkę służył wykonany z mosiądzu celownik suwakowy Aufsatz der Gebirgsgeschütze M.75 zaopatrzony w 3 skale:
– sygnatura H.S. (skrót od Hohlgeschoss – Schussladung) dla prowadzenia ognia granatami z pełnymi ładunkami,
– sygnatura H.W. (skrót od Hohlgeschoss – Wurfladung) dla prowadzenia ognia granatami z ładunkami zmniejszonymi,
– sygnatura S.S. (skrót od Schrapnell – Schussladung) dla prowadzenia ognia szrapnelami.

Na jednej stronie miarki były podziałki dla małych odległości, a na drugiej dla dużych odległości. Wszystkie podziałki były wyskalowane co 100 kroków (wartość minimalna to 200 kroków, a maksymalna to 4000 kroków). Do celownika można było wprowadzić boczną korektę ze względu na prawoskrętny gwint lufy.

Drewniane szprychowe koła o średnicy 950 mm i masie 20,1 kg każde służyły głównie do przetaczania działa na stanowisku bojowym (rozstaw kół 737,5 mm). Na większe odległości rozkładano działo na dwie podstawowe części (laweta i lufa z zamkiem) i mocowano na odpowiednich końskich jukach. Przy ciągnięciu za wozem działo miało skłonność do podskakiwania i przewracania się, ponieważ środek ciężkości znajdował się powyżej osi kół.

W krakowskiej firmie Leona i Edmunda Zieleniewskich kosztem 4000 koron (należność uregulowała 18 października komenda Legionów) wprowadzono modyfikację lawet, dodając specjalną podstawę zapobiegająca przewracaniu się bardzo lekkiego działka po oddaniu strzału. Pomysłodawcą był Aleksander Wieleżyński, a zasada działania wykorzystywała amortyzatory sprężynowe przymocowane do ogona łoża zaopatrzonego w ostrogę.

Obsługa działa liczyła etatowo 4 żołnierzy. Każdy z nich miał ściśle przydzielone zadania i nosił swój numer od 1 do 4.

Amunicja
Amunicja rozdzielnego ładowania. Naboje były pakowane w drewniane skrzynki po 8 sztuk. Pociski umieszczano po bokach w profilowanych drewnianych uchwytach, natomiast ładunki miotające znajdowały się w przegrodzie między nimi.

Pociski wystrzeliwano za pomocą ładunków miotających:
- zmniejszonego Wurfpatrone o masie 160 gramów,
- pełnego Schusspatrone o masie 350 gramów.

Stanowił je proch czarny typu Lit. A Geschtz. umieszczony w jedwabnym woreczku. Inicjacja ładunku miotającego następowała z wykorzystaniem zapału tarciowego Bandel M.59 (oznaczenie polskie wz. 1859 – mosiężna rurka mieszcząca masę analogiczną do używanej do wyrobu zapałek, z umieszczonym wewnątrz ostro nacinanym drutem, który był wyrywany z zapału za pomocą sznura przewlekanego przez oczko uformowane na zakończeniu drutu, powodując samozapłon) umieszczanego w specjalnym otworze w lufie tuż przed zamkiem. Przed włożeniem zapału należało włożyć w jego otwór szpilkę celem rozerwania woreczka z ładunkiem motającym.
 
Skrzynie amunicyjne oraz przekroje ukazujące ułożenie pocisków i ładunków miotających
Skrzynie amunicyjne oraz przekroje ukazujące ułożenie pocisków i ładunków miotających z amunicją
 
Granat wz. 1875Zapalnik uderzeniowy wz. 1875 do granatow
 Granat wz. 1875 i zapalnik uderzeniowy wz. 1875

Granat wz. 1875
Oznaczenie oryginalne: 7 cm Granate M.75
Długość: 176 mm
Średnica korpusu pocisku: 65,5 mm
Średnica pierścieni wiodących: 68,5 mm
Masa pocisku: 2,882 kg (wartość uśredniona)
Masa materiału wybuchowego: 95 g (wartość uśredniona)
Ładunek pełny: 291 m/s
Ładunek zmniejszony: 181 m/s
Donośność: 3000 m

Granat służył do zwalczania celów punktowych, także ukrytych za lekkimi osłonami. Oddziaływał na cel podmuchem wybuchu oraz odłamkami utworzonymi w wyniku fragmentacji. Wewnątrz skorupy pocisku umieszczono 6 pierścieni potęgujących działanie odłamkowe, które po umieszczeniu w formie zalewano żeliwem. Jako pierścienie wiodące służyły 3 paski miedziane, które były wprasowywane w odpowiednie rowki na obwodzie korpusu, a następnie lutowano ze sobą ich zakończenia. Pociski napełniano czarnym prochem klasy Geschützpulver. Stosowano uderzeniowy zapalnik głowicowy typu Granatzünder M.75.

Szrapnel wz. 1875
Oznaczenie oryginalne: 7 cm Schrapnel M.75
Długość: 181 mm
Średnica korpusu pocisku: 65,5 mm
Średnica pierścieni wiodących: 68,5 mm
Masa pocisku: 3,2 kg (wartość uśredniona)
Masa materiału wybuchowego: 37 g (wartość uśredniona)
Donośność: około 1875 m

Szrapnel był bardzo ważnym rodzajem amunicji artyleryjskiej pozwalając na zwalczanie piechoty przeciwnika pozbawionej osłon terenowych. Użebrowana wewnętrznie skorupa pocisku była wykonana z lanego żeliwa, z bocznym otworem do wprowadzenia ołowianych kulek (zamykany cynkową wkrętką). Jako pierścienie wiodące służyły rozmieszczone w jednakowej odległości 3 paski miedziane, które były wprasowywane w odpowiednie rowki na odwodzie korpusu, a następnie lutowano ze sobą ich zakończenia. W części dennej pocisku znajdował się ładunek prochu czarnego klasy Gewehrpulver, oddzielony od kulek diafragmą. Oko pocisku z diafragmą łączyła rurka prochowa wykonana z mosiądzu. Z tego samego materiału wykonano lejki służące do wprowadzenia prochu oraz zapalniki - zapobiegało to powstawaniu ładunków elektrostatycznych grożących przedwczesną detonacją. Kulki wykonane z antymonu o średnicy 13 mm w liczbie 65 miały łączną masę 0,84 kg. Zapalnik Schrapnelzünder M.75/85 miał maksymalną nastawę 13 sekund. Wykorzystywał ścieżkę prochową ustawianą przed oddaniem strzału pierścieniem nastawczym. Dokładność wykonania zapewniała 2% normę odchylenia czasu palenia wynoszącego 1 cm/s przy normalnym ciśnieniu atmosferycznym.

 
Szrapnel wz. 1875Zapalnik czasowy wz. 1875 do szrapneli
Granat wz. 1875 i zapalnik czasowy wz. 1875

Kartacz wz. 1875
Oznaczenie oryginalne: 7 cm Kartätsch M.75
Długość: 170 mm
Średnica korpusu pocisku: 64 mm
Średnica na przetłoczeniu: 68 mm
Masa pocisku: 3,148 kg (wartość uśredniona)

Kartacze stosowano do obrony bezpośredniej stanowiska wobec atakującej piechoty i kawalerii przeciwnika. Pocisk miał postać puszki wykonanej z blachy cynkowej. W połowie wysokości posiadał przetłoczenie zabezpieczające przed zbyt głębokim wprowadzeniem do komory nabojowej. W momencie zapłonu ładunku miotającego gwint lufy rozcinał to przetłoczenie uwalniając 48 wykonanych z antymonu kulek o średnicy 20 mm i masie całkowitej 2,095 kg. Dla łatwego transportowania i załadunku pocisku do działa, na wierzchu korpusu znajdował się uchwyt wykonany ze sznurka.

Ocena
Podstawową wadą tego działa było użycie czarnoprochowego ładunku miotającego. Limitowało to możliwości balistyczne amunicji (niska prędkość wylotowa, stroma trajektoria lotu pocisku oraz niewielka donośność), zdradzało pozycję działa (chmura dymu, która dodatkowo przesłaniała widoczność celowniczemu) i silnie zanieczyszczało przewód lufy (wymagało to regularnego czyszczenia także podczas prowadzenia ognia).

Przyjęta koncepcja braku zespołu odrzutowego oraz wysoka sylwetka dodatkowo utrudniały ukrycie działa na pierwszej linii oraz zmuszała do ponownego ustawiania działa na pozycji po każdym wystrzale. Opracowane własnymi siłami usprawnienie podstawy zaopatrzonej w sprężynowe amortyzatory częściowo niwelowało te niedogodności, ale podrzut po strzale zmieniał pierwotne ustawienie lufy.

Brak juków transportowych często zmuszał do holowania działa po podczepieniu za wozem konnym, do czego nie były przystosowane koła i pozbawiona resorowania oś – w efekcie działo podskakiwało i groziło przewróceniem, nawet na niewielkich nierównościach drogi.

Niemniej nasi żołnierze byli dumni, że mogą wykazać swoje umiejętności obsługi tego sprzętu i każdy wspierany oddział podkreślał ich wysoką efektywność. Armatki były nazywane przez obsługi „pieskami” lub „werndlami” (od austriackiego karabinu piechoty systemu Werndl, który także strzelał czarnym prochem).

Marcin Skrzypacz

Bibliografia

1. „Przegląd artyleryjski”, cykl artykułów pod redakcją ppłk. Maksymiliana Landau „Materiały do historji artylerji Legjonów Polskich” od numeru styczniowego z 1933 roku do numeru czerwcowego z 1936 roku

2. Łukasz Chrzanowski, Artyleria austro-węgierska w latach 1860–1890, wyd. FORT Tomasz Idzikowski, 2008

3. „Étude d’un matériel de montagne”, w: „Revue d’Artillerie” nr 49 z 1896 roku

4. Notes on Austro-Hungarian fuzes. November, 1917. Prepared by General Staff, War Office, M.I. 3 (b)., wyd. Harrison and Sons, 1917

AddThis

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Copyright © 2006-2010 ISSN 1899-8348 Komendant, Naczelnik, Marszałek. Józef Piłsudski i jego czasy.
(e-mail: redakcja portalu | administracja modułów społecznościowych | inne formularze kontaktowe)
stat4u