Wpisany przez Redakcja KNM
W okresie tzw. demokracji szlacheckiej, rozpowszechnione było powiedzenie "nie rządem Polska stoi, lecz swobodami obywateli". Pojęcie "rząd" oznaczało tu władzę w ogóle (nie tylko organ administracyjny), zaś cała ta sentencja miała oznaczać to, że świadomość obywatelska i odpowiedzialność za losy kraju ówczesnej szlachty, była tak silna, że dla sprawnego funkcjonowania państwa zbędna była silna władza wykonawcza. W kolejnych wiekach maksyma ta uległa skróceniu do słów "nie rządem Polska stoi" i stała się symbolem rozkładu państwa polskiego w okresie poprzedzającym rozbiory. Dygresja ta, miała w moim przekonaniu pokazać, jak ważne dla funkcjonowania każdego państwa są kwestie związane z jego organizacją wewnętrzną. Drogą do objęcia przez wiele krajów (jak np.: imperium rzymskie) pozycji mocarstwowej, było właśnie stworzenie skutecznej, sprawnie działającej administracji. Korupcja bądź nieudolność tych struktur była zaś powodem upadku niejednego państwa. Artykuł poniższy ma na celu odpowiedź na pytanie: jaka była administracja Polski międzywojennej, czy pasowało do niej bardziej określenie "rządem" czy "nie rządem Polska stoi"?




Zamordowanie w grudniu 1922 roku pierwszego Prezydenta RP Gabriela Narutowicza wstrząsnęło polskim społeczeństwem i doprowadziło nieomal do wybuchu wojny domowej.
Piłsudski decydując na wiosnę 1933 roku o elekcji Mościckiego, w rozmowie z nim powiedział: „Sądzę, ze gdy będziesz już bardzo zmęczony, to na twoje miejsce powinien przyjść Sławek”. Wedle innej relacji powiedział Mościckiemu, że „moim kandydatem na stanowisko Prezydenta jest Sławek, Sosnkowskiego trzymajcie z dala od polityki – przewiduję go na najwyższe stanowiska na wypadek kryzysu”. Dotyczyć to miało, jak twierdziła marszałkowa Piłsudska, objęcia urzędu Prezydenta przez gen. Sosnkowskiego w wypadku zagrożenia Polski. Celem Piłsudskiego miało być w tej sytuacji powołanie rządu jedności narodowej, analogicznie jak miało to miejsce latem 1920 roku.
Wojna w Hiszpanii okazała się zbawienna dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, mocno dotkniętego w czasie wielkiego kryzysu. W latach 1936-1938 wartość sprzedanej przez Polskę broni sięgnęła 36 mln dolarów. Stanowi to 2/3 całości eksportu materiału wojennego w całym dwudziestoleciu. Szybki rozwój polskiej produkcji zbrojeniowej nie byłby możliwy bez dochodowego eksportu. Wywóz sprzętu do Hiszpanii pozwolił także na przezbrojenie armii, poprzez oczyszczenie wojskowych magazynów z starej broni i amunicji oraz pozbycie się sprzętu wadliwego, odrzuconego przez wojskowe komisje odbiorcze.
Piłsudczykowscy publicyści podkreślali także, że koncepcja międzymorza była tworem naturalnym, wynikającym z uwarunkowań geopolitycznych, gdyż „ziemie położone między Morzem Czarnym a Bałtykiem stanowią kompleks naturalny, związany między sobą tak drogami komunikacyjnymi, lądowymi i rzecznymi, jak interesami politycznymi (wał między Rosją a Niemcami), a wreszcie i dotychczasowymi stosunkami”. Równocześnie zdawano sobie sprawę z ogromu zadań czekających Polskę, przewidując trudności w opanowaniu sytuacji wewnętrznej na Ukrainie. Jednak tylko w ten sposób Polska może stanąć w szeregu najsilniejszych państw Europy.
Budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego zainicjowano w widłach Wisły i Sanu w lipcu 1936 roku w ramach czteroletniego planu inwestycyjnego i sześcioletniego planu rozbudowy sił zbrojnych. W zamierzeniach rządu budowa
COP
Jak wynika z dokumentów angielskich, polityka Wielkiej Brytanii dążyła do stworzenia małej i słabej Polski. Wynikało to z podwójnego założenia, że gdy Niemcy powrócą do sił, nie pogodzą się z oderwaniem Gdańska, Pomorza i Górnego Śląska, oraz że gdy Rosja powróci do sił, nie zrezygnuje z Galicji Wschodniej Wołynia i Białorusi. Powstaje pytanie dlaczego Anglia prowadziła w Europie Wschodniej politykę równoznaczną z taką tylko modyfikacją status quo z 1914 r. która, jak przypuszczano, byłaby do przyjęcia dla Berlina i Moskwy.
Międzywojnie to pod względem
ekonomicznym niewątpliwie trudny okres dla Europy, która musiała
borykać się nie tylko ze spuścizną „wielkiej wojny”, ale także z
kryzysem ekonomicznym o niespotykanej dotąd skali. Dla Polski to także
czas budowania od podstaw krajowej gospodarki, okres biedy panującej
wśród dużej części ludności i podejmowania starań zmiany tej sytuacji
przez wybitne jednostki, które do dziś dla wielu są wzorami w swoich
dziedzinach. Jeszcze przez wiele lat z utęsknieniem wracano pamięcią do
czasów, gdy Polska mogła sama stanowić o swej polityce w każdej
dziedzinie, także gospodarczej.
5 maja Beck wystąpił w Sejmie i wygłosił swoje słynne expose. „Polska od Bałtyku odepchnąć się nie da”, mówił
„...Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną” –
kończył. – „Nasza generacja, skrwawiona w
wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak wszystkie sprawy tego
świata, ma swoją cenę. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest
jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą
rzeczą jest honor”.
Powstanie Ligi Narodów było efektem dążenia
zmęczonych trudami Wojny Światowej Państw do zapewnienia
międzynarodowego pokoju bezpieczeństwa. Mimo, że
organizacja ta nie spełniła wyznaczonego jej zadania, godnym
podkreślenia jest fakt jej wpływu na rozwój pewnych regulacji i
zwyczajów w prawie międzynarodowym. Stanowi to istotny walor, tym
bardziej jeżeli weźmie się pod uwagę, praktyki i sposoby działania
zapoczątkowane przez Ligę Narodów odgrywają istotną rolę w
funkcjonowaniu współczesnych organizacji międzynarodowych, a w
szczególności, Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Dlaczego
wobec zarysowującego się nacisku Niemiec na wschód, nie była podjęta decyzja
zaangażowania Polski przeciw Niemcom na tle sprawy czeskiej? Beck twierdzi, że był przekonany o
biernej postawie Czechów, w związku z tym nie można pomagać komuś, kto się sam
nie bije. Ponadto stwierdził: mocarstwa zachodnie nie były moralnie ani
materialnie dojrzałe do poważnego zaangażowania się; postawa Rosji była
podejrzana.
Trudności, z jakimi musieli
zmierzyć się reformatorzy, uwidaczniały się praktycznie na każdym
kroku, we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Sprowadzały się one
de facto do istnienia trzech odmiennych tworów państwowych o
diametralnie różnej rzeczywistości gospodarczej, politycznej i prawnej,
z których trzeba było utworzyć jedną Elementem spajającym poszczególne
części była tożsamość narodowa, wspólna kultura i historia. To
monteskiuszowski „duch narodu” zadecydował o sukcesie mozolnej i
długotrwałej pracy Polaków przy odbudowie ich wspólnego dobra.
Po raz pierwszy
instytucja Prezydenta Rzeczypospolitej pojawiła się w Konstytucji
z dnia 17 marca 1921 r. (tzw. Konstytucja marcowa). Do tego czasu
funkcję głowy państwa pełnił początkowo Tymczasowy Naczelnik Państwa
(od 22 listopada 1918 r.), a następnie Naczelnik Państwa (od 20 lutego
1919 r.) – Józef Piłsudski. Pełnił on tę rolę także po wejściu w życie
Konstytucji marcowej, aż do czasu wyboru pierwszego Prezydenta
Rzeczypospolitej Gabriela Narutowicza w grudniu 1922 roku.
W odróżnieniu od Dmowskiego, który nie przewidywał
znacznego przemodelowania istniejącego przed I wojną światową, modelu geopolitycznego,
Piłsudski przyjmował taką możliwość z dużą dozą pewności. Co więcej niemal
proroczo przewidział (pół roku przed wybuchem) przebieg wojny. "Rosja
będzie pobita przez Austrię i Niemcy, a te zaś z kolei przez siły
anglo-francuskie. Wschodnia Europa będzie pobita przez Europę Środkową, a ta z
kolei przez Zachodnią. To wskazuje Polakom kierunek działania"
Warto również zwrócić uwagę, iż w konstytucji termin „naród” został
zastąpiony takimi określeniami jak „społeczeństwo”, „obywatel”,
„pokolenia”. Rozwiązanie to przeciwstawia doktrynę „państwową”
doktrynie „narodowej”, propagowanej przez endecję. Poza tym podkreśla stosunek obozu sanacyjnego
do mniejszości narodowych i brak jakiegokolwiek nacjonalizmu. Każdy
obywatel, mimo różnic w pochodzeniu, może znaleźć się w jednakowej
sytuacji prawnej, pod warunkiem pozytywnego stosunku do państwa.
[...] Po 123 latach niewoli odzyskaliśmy Ojczyznę wolną i
zjednoczoną w niepodległym państwie. Cztery pokolenia chwytały po kolei
za broń, by wolność wywalczyć siłą polskiego oręża. Cztery pokolenia
żyły oczekiwaniem i nadzieją nadejścia tej upragnionej chwili,
okupionej krwią poległych, męczeństwem straconych, tęsknotą wygnańców,
cierpieniem zmarłych w katordze, w więzieniach, na zsyłce i na zesłaniu.
Gdy Gdynię już zbudowano, Marszałek
nie kwapił się wcale, by ją odwiedzić.
Rząd polski nadal zachowywał wobec ZSSR stanowisko pełne rezerwy i
ostatecznie uznał ją za kraj bardziej niebezpieczny. Pogląd taki przede
wszystkim reprezentował Piłsudski, który „porządnie skrytykował i
zwymyślał” generała Fabrycego, gdy ten przedstawił raport sugerujący,
że Niemcy są wrogiem Polski numer jeden . Polityka równowagi była
uzupełnieniem koncepcji znanej pod nazwą „Międzymorze”. Chodziło w niej
o polepszenie stosunków z państwami znajdującymi się w podobnej
sytuacji co Polska i budowy wspólnego bloku politycznego, mającego
stanowić przeciwwagę dla dwóch potężnych sąsiadów.
